wtorek, 5 listopada 2019

Jesień i DIY na Święto Zmarłych



Jesień

Był czas, kiedy nie lubiłam jesieni. Kojarzyła mi się z końcem wakacji i przemijaniem. Ale później mi się odmieniło, zaczęłam dostrzegać urok jej ciepłych barw, rześkiego powietrza i wirujących złotych liści... W tym roku jest zresztą wyjątkowo piękna. Przypomina mi czasy, kiedy kompletowałam wyprawkę i ruszałam do szkoły z plecakiem pełnym pachnących nowością książek, starannie wyselekcjonowanych zeszytów i uporządkowanym piórnikiem. Przyznam, że trochę mi tego brakuje - najchętniej wróciłabym do szkoły albo na uczelnię. Cóż, pewne etapy życia docenia się dopiero, kiedy przeminą. Teraz jesień jest dla mnie bardzo kreatywną i inspirującą porą roku. Odnajduję pozytywy nawet w tych zimnych, szaroburych dniach, okraszonych siąpiącym deszczem - siedzenie pod puszystym kocykiem z kubkiem czekolady/herbaty, w wygodnym fotelu, skąpanym w ciepłym świetle lampy nigdy nie jest przyjemniejsze niż wtedy, gdy na zewnątrz hula wiatr z deszczem - rozkoszuję się wówczas myślą, że jestem po tej stronie okna, a nie po tamtej :)


Powyższe zdjęcie zostało zrobione jeszcze latem, ale użyłam go do zilustrowania postu ze względu na kolorystykę. Rysunek był wykonany jakimiś pastelami dla dzieci, które kupiłam z ciekawości. Prawdę mówiąc, nijak się ma do rzeczywistości, bo z daleka nie widziałam dobrze szczegółów, a czego nie dowidziałam, to zmyśliłam ;) 

Święto Zmarłych

Dzień Wszystkich Świętych dla wielu z nas jest okazją do zadumy, dniem, kiedy pielęgnujemy pamięć o bliskich, którzy odeszli. Wspominamy ich, porządkujemy ich groby, zapalamy znicze. 

Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, zawsze 1 listopada wierciłam rodzicom dziurę w brzuchu, by iść na cmentarz po zmroku. Setki płonących zniczy wyglądały wtedy tak niesamowicie. No i ta złota łuna na tle czarnego nieba, którą widać było już z daleka. Minęło jednak trochę czasu i spoglądam na tę tradycję nieco inaczej. Oczami wyobraźni widzę tony tandetnych sztucznych kwiatów oraz zniczy (które nie nadają się do recyklingu) zalegające na wysypiskach. Poza tym, większość zarówno jednych jak i drugich jest moim zdaniem kiczowata i zwyczajnie brzydka (Ach te plastikowe podstaweczki malowane na złoto i hit sezonu - sztuczne diamenciki - Luksusowość tak bardzo...). W tym roku ozdabiając groby bliskich postawiłam zatem na coś bardziej naturalnego i sezonowego: trochę szyszek, jarzębiny, orzechów, słomiana podstawka z Action i klej na gorąco... Nie wiem, jak ten ostatni wpływa na środowisko, ale wydaje mi się, że i tak lepsze to niż plastikowy stroik... W przyszłym roku rozejrzę się za jakąś bardziej ekologiczną alternatywą, rozważam też stworzenie własnych zniczy, bez plastiku. Co sądzicie o takich rozwiązaniach? Wiem, że nie każdego stać na żywe kwiaty, które nie postoją długo, ale w tym wypadku efekt jest chyba całkiem przyjemny, a koszt był niewielki, przedsięwzięcie wymagało jedynie trochę czasu (jeden stroik zajął mi ok. 1.5h). 1 podstawka - 4PLN, klej - 8PLN (starczyło na 3 wieńce), szyszki, orzechy, jarzębina itd - za darmo. Pewnie nie każdemu się to podoba, ale sądzę, że moi pradziadkowie i dziadek, których miejsca pochówku te twory teraz zdobią, nie poczuliby się urażeni, zresztą, prababcię pamiętam jako zwolenniczkę rzeczy naturalnych - dziarską staruszkę w goglach zbierającą głóg, lub przemierzającą okoliczne łąki w poszukiwaniu jakichś magicznych ziółek.




18 komentarzy:

  1. Wieńce piękne, niekoniecznie na grób:-)
    W zasadzie, dla pamięci wystarczy jeden znicz zapalić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne wieńce.
    Jestem pewna że dziadkowie puchną z dumy ...
    Pierwszy listopada to dla mnie dzień wspomnień...

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu bym nie wróciła do szkoły, to nie był fajny okres. ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Podzielam Twoje zdanie. Ten sztuczny, kolorowy zawrót głowy nie ma nic wspólnego z zadumą... Wieńce piękne... Pozdrawiam, Pola :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne :) Na pewno lepsze niż te które dostajemy w kwiaciarniach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładne te wieńce. Dziś na cmentarzu coraz więcej blichtru i pokazówki. Według mnie ważne, żeby pamiętać bliskich, niekoniecznie trzeba zastawiać nagrobek jak stół na przyjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne stroiki. Gdy mieszkałam w rodzinnym domu, robiłam podobne z mamą. To fajna tradycja, którą miło wspominam :)!!! Muszę zaszczepić ją w moich córkach!!!
    P.S. Dziękuję za odwiedziny u mnie :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wieńce mi się bardzo podobają, wcale bym na groby nie niosła, fajne są na drzwi, albo do domku :)
    Stałam nad grobem mojego taty, zapalam znicze i miałam głębokie przekonanie, że go tam nie ma. Że robię to bez sensu, on ma się dobrze i wcale mu to nie potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja od zawsze jesień lubię. Bardzo lubię :)
    Ładne stroiki. Szkoda, że ja z tworzeniem takich dekoracji sobie nie radzę :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesień jest cudna, póki są te kolorowe liście :) potem jak już jest szaro i mokro, to nie bardzo za nią przepadam. W Emiratach nie ma jesieni więc trochę mi jej brakuje...
    A te wieńce które stworzyłaś są cudne! Nie tylko eko ale i właśnie nie są kiczowate. Nie wierzę że teraz moda wkracza również na cmentarze - diamenciki przy zniczach?! Obłęd :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesień to najpiękniejsza pora roku.
    A Tych, którzy odeszli mamy przede wszystkim w sercu i w pamięci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Też czasem tęsknię za szkołą (za chodzeniem tam jako uczennica, a nie nauczycielka - bo za ty drugim nie tęsknię :P) ale przyznam, że jesień doceniam tylko czasami, jak pogoda popisze i mogę pójść na spacer wśród złotych liści. Tegoroczna choć piękna jest dla mnie dziwnie nostalgiczna. Przepiękny rysunek a wieńce jeszcze piękniejsze. Wszystko co naturalne jest wspaniałe. Też widzę jak bardzo sztuczne się zrobiło to święto, ludzie prześcigają się w kupowaniu nie wiadomo jakich plastików. Zapominają o tym co najważniejsze tego dnia. Ty pamiętasz, że prababcia kochała rzeczy naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wolę takie stroiki na grobie widzieć niż sztuczne kwiatki których nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
  14. Te stroiki są piękne !! Ja jestem zwolenniczką minimalizmu i tego, by to co stawiam na grobie było symboliczne a nie "ozdobą" w ogóle nie pasującą do tego szczególnego miejsca i czasu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne te Twoje stroiki!
    Super, że stawiasz na rozwiązania naturalne.
    Przeraża mnie ilość tandety i plastiku, jaką produkujemy... Matka Ziemia nie jest z nas zadowolona :(
    Myślę, że naszym bliskim, którzy odeszli od nas nie zależy na zapaleniu znicza, tylko na pamięci o nich. Robiąc wieńce własnoręcznie pokazujesz im, że o nich pamiętasz i że są dla Ciebie ważni. Myślę, że gdziekolwiek teraz są, są dumni i zadowoleni z Ciebie i Twoich decyzji.

    Dla mnie święto zmarłych jest generalnie jedną wielką komercją i tandetą. W ten dzień omijam cmentarze szerokim łukiem. Nie potrzebuję jednego specjalnego dnia, żeby odwiedzić bliskich. Tłumy ludzi, ceny kwiatów bezsensownie podbite w górę, wszędzie komercja, rozstawione stragany z różnościami, budki z żarciem i kawą - nie czuję tego. Jakoś kompletnie nie pasuje mi ten klimat. Zawsze jako dziecko, kiedy jeszcze jeździłam z moją mamą na groby, chciałam poczuć ten moment zadumy, a przez te wszystkie czynniki zwyczajnie mi się nie udawało.
    Odwiedzanie grobów to jedno, ale raz do roku spotykamy się na Dziadach na wspólnej uczcie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne wieńce! Zdecydowanie wolę odwiedzić grób bliskich w inny dzień. Wtedy, gdy mam potrzebę. Poza tym strasznie mi przeszkadza to, że to święto stało się tak bardzo komercyjne i zakłamane. Kto ładniejszy wieniec, kto więcej zniczy, kto się lepiej ubierze na cmentarz. Ja kochaną babcię noszę codziennie na palcu i wiem, że jest przy mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zawsze lubiłam jesień. Nie cierpię za to zimy bo jest depresyjna a mnie dokucza ból w krzyżu teraz. Smaruje się maścią rozgrzewającą i mam nadzieję że pomoże.

    OdpowiedzUsuń