Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2020

Jesieniara: starter pack






Uwielbiam jesień. Uwielbiam jej przytulny chłód i ciepłe kolory. Rześkie poranki i szarobure popołudnia doprawione aromatyczną herbatą. Osnute mgłą wieczorne spacery, wirujące liście i przenikliwy wiatr, który sprawia, że powrót do domu staje się znacznie przyjemniejszy. Internet opanowują dynie, swetry i liście, a sklepowe półki uginają się od przyborów szkolnych - dla tych, którzy zaczynają kolejny rok nauki.

niedziela, 20 września 2020

Niedzielnie przy kawie




Sporo rzeczy ostatnio zaprzątało moją uwagę, ale nie o każdej mam dość do powiedzenia, by pisać oddzielny post, więc stwierdziłam, że stworzę jeden zbiorczy pogaduszkowy :)

niedziela, 23 lutego 2020

Niedzielne pogaduszki przy kawie 1








Dziś nieco luźniejszy post, na różne popularne tematy, do poczytania przy kawie. Miał być niedzielny, ale z racji tego, że byłam zajęta wypoczywaniem, dzień szybko zleciał i jest prawie poniedziałek... Następnym razem postaram się o jakąś stosowniejszą porę:)


Ostatnimi czasy zewsząd atakowały mnie newsy na temat oscarowej imprezy Kingi Rusin, i choć niespecjalnie mi na tym zależało, i tak w końcu dowiedziałam się, z kim pani Kinga rozmawiała i o czym, że Adelle schudła, a na wejściu rozdawali kapcie. Cóż… Prawdę mówiąc, uważam, że robienie relacji z prywatnej imprezy gwiazd, które rzadko cierpią na nadmiar prywatności, nie jest najlepszym pomysłem. Będąc dziennikarką z wieloletnim doświadczeniem i zapewne dość obytą w świecie, mogła wykazać się większym taktem. Tak czy inaczej, było trochę szumu, ale krzywda się nikomu nie stała. O ile przy czytaniu tych rewelacji towarzyszyło mi lekkie uczucie zażenowania, o tyle po obejrzeniu materiału w Wiadomościach TVP na temat wspomnianej dziennikarki, brakło mi skali w żenułametrze… Facet czytający relację piskliwym głosikiem, jakby przedrzeźniał kobietę… Ten moment, kiedy nie wiesz, czy oglądasz program informacyjny, czy kiepską parodię.. Powiedziałabym, że w XXIw. nie istnieją już chyba ludzie, których to bawi, ale obawiam się, że gdybym pogrzebała głębiej, odkryłabym zakątki Internetu skłonne podjąć polemikę z tą tezą… Mój ulubiony momencik? „Na szczęście Rusin skompromitowała głównie siebie, a nie Polskę, bo zagraniczne media określają ją jako rosyjską prezenterkę telewizyjną. Złośliwi ferują, że to przez jej zachowanie”… Serio? Tak sobie myślę, że medium, na które łożymy wszyscy ze swoich podatków, powinno przynajmniej stwarzać pozory obiektywizmu i bezstronności… Poziom tego materiału to nawet nie było dno – to był odwiert w Rowie Mariańskim.

Odnoszę wrażenie, że insiderska relacja z imprezy u Beyonce w niektórych kręgach przerosła popularnością Oscary, a nie zapominajmy, że zaczęło się od imprezy filmowej – widzieliście już któryś z nagrodzonych lub nominowanych filmów? Ja przymierzam się do „Parasite”, choć jeśli będę miała okazję, z chęcią zobaczę także „Małe kobietki”, „Jokera” i „Judy”. 

A skoro już jesteśmy w temacie filmowym – niedawno swoje premiery miały filmy, które na Oscara co prawda raczej szans nie mają, ale za to były dość szeroko komentowane w internetach: „Zenek” i „365 dni”. Przyznam się, że widząc plakat pierwszego, przywodzący na myśl „Bohemian rapsody”, sądziłam, że to żart, a jednak… Po boomie na disco polo w latach 90-tych, ten gatunek muzyki odszedł na jakiś czas w zapomnienie jako „obciachowy”, ale ostatnio chyba znów przeżywa renesans. Zawsze mnie irytowało, kiedy słyszałam: „niby taki obciach, nikt nie słucha, a wszyscy znają i się przy tym bawią”. Trochę ciężko z tym dyskutować – jeśli idziecie na wesele, na którym grają tylko disco-polo, a nie lubicie takiej muzyki, co robicie? Strzelacie focha, że muzyka nie taka i nie będziecie się przy tym bawić? No chyba nie… Wielu ludzi gardzi tego rodzaju rozrywką, uznając ją za kiczowatą i prymitywną, niemniej uważam, że disco-polo to dość ciekawe zjawisko popkulturowe i da się zrobić o nim dobry film. Na „Zenka” się jednak nie wybieram.

Na „365 dni” również. Wystarczająco zniechęciło mnie słuchanie butnego ględolenia, jakoby to dzieło miało stanowić jakąś rewolucję seksualną... Jeśli ktoś z Was wie, na czym ta rewolucja miałaby polegać, to oświećcie mnie proszę, bo próbowałam przeczytać książkę i nie znalazłam w niej nic odkrywczego ani rewolucyjnego. 

Na koniec pozwolę sobie raz jeszcze nawiązać zarówno do Oscarów, jak i mojego poprzedniego tekstu – być może słyszeliście o aferze z Siedlec, związanej ze zbieraniem pieniędzy na leczenie nieistniejącego nowotworu? Jeśli nie, to możecie zapoznać się z tematem tu.

Widziałam filmiki z apelami o pomoc i muszę przyznać, że niezła aktorka z tej „przedsiębiorczej” kobiety. Gdyby tylko spożytkowała swój talent w nieco bardziej szlachetny sposób, może miałaby szansę na Oscara, a tak… Wstyd i niesmak. Nie tylko oszukała wielu ludzi, ale także zaszkodziła tym realnie potrzebującym pomocy. Los bywa przewrotny, a karma lubi wracać, kiedyś może naprawdę zachorować – ciekawe, kto wtedy będzie chciał jej pomóc?

sobota, 28 grudnia 2019

Boże Narodzenie - subiektywny przegląd




Święta Bożego Narodzenia z towarzyszącymi im zwyczajami i symboliką na dobre zadomowiły się we współczesnej kulturze masowej. Atrakcyjne marketingowo i odwołujące się do uniwersalnych wartości takich jak życzliwość, ciepło rodzinnego domu, czy spędzanie czasu z bliskimi, są często obchodzone także przez ludzi niewierzących, choć w nieco innym wymiarze.

Choinka, barszcz z uszkami, kutia, św Mikołaj, sałatka jarzynowa, kiczowate filmy, „Last Christmas”, renifery, obciachowe sweterki… Skojarzeń może być wiele. Jeszcze niedawno pewnie wśród nich wymieniłabym karpia pływającego w wannie, ten zwyczaj jednak na szczęście odchodzi już do lamusa. U nas w tym roku zamiast karpia były pstrągi i łosoś – karp nigdy nie cieszył się szczególną popularnością, toteż stwierdziliśmy, że nie będziemy przygotowywać potraw na siłę, „bo tradycja”. Barszcz z uszkami natomiast to absolutna podstawa – zawsze zaczynamy nim Wigilię.